5 kwietnia 2014

Let's make a change



I've never thought that except going for a walk with my dog or to one of small shops I will put sneakers, but it happened! It has become increasingly popular to wear sports shoes for everyday outfits, I couldn't convice to them but it was a huge mistake! When I put my adidas sneakers to this trench coat, I found that they fit perfectly (not mentioning comfort). I think that more and more often I'll wear them with skirts or just spring coats,  I have to think if I'm brave enough to purchase juicy pink new balance (although I think they are wonderful), but the pair of old sneakers are good beggining of small changes. I In the next post I'll show my first boyfriend jeans,I never thought of "betraying" skinny type for something else, but it happened!)

Nie myślałam, że kiedykolwiek poza wyjściem na spacer z psem czy do sklepu założę adidasy, ale stało się! Coraz popularniejsze stało się noszenie sportowych butów do codziennych stylizacji, nie mogłam się do tego przekonać ale to był błąd! Kiedy założyłam moje adidasy do tego trencza stwierdziłam, że jest idealnie ( nie wspominając już o wygodzie). Myślę, że coraz cześciej będę je zakładac do spódniczek czy właśnie wiosennych płaszczy, o zakupie soczysto różowych new balance muszę jeszcze pomyśleć czy jestem na tyle odważna ( choć uważam, że są cudowne), ale stare adidasy dobre na początek małych zmian ( w następnym poście zaprezentuję Wam moje pierwsze boyfriendy, nigdy nie myślałam, ze "zdradzę" rurki na rzecz czegoś innego, a tu proszę  :) )


adidas shoes, sh coat, h&m leggins, zara bag, reserved sunglasses
photos: my dad


30 marca 2014

March instagram mix



1. Piotrkowska street // 2. looking for perfect summer dress (Zara) // 3. with my besties // 4. morning time



 1.bed all day long // 2. healthy breakfast // 3. panther my love // 4. shopping with my bff 



1. walking with my doggie // 2. shooting time // 3. so old photo // 4. typical me 



1. from "city gurl" // 2. "but first, let me take a selfie!" // 3. favourite ikea mug // 4. houdstooth time!





Instagram

23 marca 2014

Begin again.


Here comes the spring! I love its beginnings, when everyone is waking up, catching the first rays of the sun, taking off one of these tryliard winter layers of clothing. I couldn't longer wait for those moments when the we will be able to spend more time outside on the balconies of cafes or in the parks. Therefore, from that moment, sunglasses are on the first place the most important things in my bag, and even if not all days are as warm as this, when we did the pictures,(only wearing a jacket), I hope that soon there will be more and more! I hope also that there won't be so many rainy days ,to be able to wear with  just everyday outfits my immortal white Converse. I think the official season terraced-suglasses-sneakers can be considered to be open!

No to mamy wiosnę! Uwielbiam jej początki kiedy wszyscy ożywiają się, łapią pierwsze promyki słońca, zdejmują z siebie tryliard zimowych warstw ubrań. Już nie mogłam doczekać tych chwil kiedy to będziemy ze znajomymi spędzać coraz więcej czasu na zewnątrz na balkonach kawiarnii czy też w parkach. Dlatego też ,od tego momentu okulary przeciwsłoneczne są na pierwszym miejscu najważniejszych rzeczy w mojej torbie, i nawet jeśli nie wszystkie dni są tak ciepłe jak ten, kiedy robiliśmy zdjęcia , żeby chodzić już w samej marynarce, liczę, że niedługo będzie ich coraz więcej! Mam nadzieję też na jak najmniej deszczowych dni żeby móc zakładać do takich właśnie codziennych stylizacji moje nieśmiertelne białe Conversy. Myślę, ze oficjalnie sezon tarasowo-okularowo-tramapkowy można uznać za otwarty!



h&m jeggins, h&m t-shirt, sh jacket, zara bag, h&m scarf, converse shoes
photos: Zaremba, Sokołowski



16 marca 2014

City gurl


I've always dreamed about photos with flying hair like the top models on the roof of a skyscraper, from which is a beautiful view on one of the biggest world cities , such as the New York, why not? : D Looking with dad for a place to shooting, we got to the roof of the old department stores. Although  Łódź is not New York, the city view was blocked by advertisements, the wind wasn't blowing in that direction in which it should. To sum up - it wasn't what I meant. But when I put pictures to the computer, it turned out that they are successful and in addition on the stairs in the background I noticed the word "TOP" And how can't you smile? :)

Zawsze marzyłam o zdjęciach z rozwianymi włosami jak największej klasy modelki na dachu jakiegoś wieżowca,  z którego rozpościerałby się widok na ogromną metropolię, na przykład taki New York, czemu nie? :D Szukając z tatą miejsca na sesję trafiliśmy na dach dawnych domów towarowych. Łodzi doooosyć daleko do Nowego Jorku, widok na miasto został zasłonięty przez reklamy, wiatr nie wiał w tę stronę w którą powinien... Słowiem, nie o to mi chodziło. Jednak kiedy wrzuciłam zdjęcia do komputera, okazało się, że na prawdę wyszły fajnie, a dodatkowo na schodach w tle zauważyłam napis "TOP" I jak tu się nie uśmiechnąć? :)

reserved coat, levi's skirt, h&m top, zara wedges, necklace
photos: my dad


9 marca 2014

Houndstooth.


Despite the recent slowdown on the blog, yes, I'm still alive: D I do not know what exactly caused my blogging laziness lasting more than a month, I have no excuse for it. But I go back, and I hope that soon nothing will happen to me, and the posts will appear regularly. Not counting a few twists, nothing has changed in this month, I didn't came to a big breakthrough, nor made any important decision, but no, wait! Almost unnoticed in the pictures, but nevertheless, I cut my hair which I think was a very good decision. Another positive aspect of last month, it turned out that I was going on holidays to Italy, of what I am enormously happy (already imagine the daily eating pizza, gelati and shooting on the streets of Rome ...) Unfortunately,to  the holidays there's a little time left,  in school a lot of learning,, but I promise to keep on  blogging. :) Today, a simple classic set with my favorite skirt in "houndstooth" which I hunted some time ago on sales, the rest in the immortal black.

Pomimo ostatniego zastoju na blogu, spokojnie, nadal żyję :D Nie wiem czym właściwie było spowodowane moje blogowe lenistwo trwające ponad miesiąc, w sumie nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Ale wracam, i mam nadzieję, że w najbliższym czasie nic nie stanie mi na przeszkodzie i posty będą pojawiać się regularnie. Nie licząc paru zawirowań, nic przez ten miesiąc się nie zmieniło, nie doszłam do jakiegoś wielkiego przełomu, nie podjęłam żadnej ważnej decyzji, a nie! Prawie niezauważalnie na zdjęciach ale jednak ścięłam włosy co uważam za bardzo dobrą decyzję. Z pozytywnych aspektów ostatniego miesiąca,  okazało się,że jadę na wakacje do Włoch, z czego ogromnie ogromnie się cieszę ( już sobie wyobrażam codzienne jedzenie pizzy, gelati i zdjęcia na Rzymskich ulicach...) Niestety do wakacji jeszcze trochę czasu zostało, w szkole nauki dużo, ale obiecuję blogową poprawę :) Dzisiaj prosty klasyczny zestaw z moją ulubioną spódniczką w "pepitkę" , która upolowałam jakiś czas temu na wyprzedażach, resztę pozostawiłam w nieśmiertelnej czerni.

bershka skirt, zara boots, zara bag, mexx jacket, h&m top, stradivarius necklace
photos: my dad

LIKE MY FACEBOOK PROFILE 


8 lutego 2014

Winter essentials.


Due to the weather outside, which is certainly not conducive to taking pictures, I prepared for you post "winter essentials" concerning the things necessary to survive the winter. As I mentioned previously, it isn't so that I hate winter, but I don't know I took off jackets a year ago and posed for pictures while now coming back from school I go into bed with the intention of not leaving ever. In weather like this I walk mainly in sweaters.White one with decorative pebbles , I bought less than a month ago in Mohito, despite the fact that it has 3/4 sleeves is pretty warm! Another gray with gold thread, I bought  this winter, but I can not remember where, and cut out a tag. Burgundy from H & M is definitely my favorite, it is sooooo warm, and even though I wear it second winter, surprisingly is in perfect condition. Last one, that I show is the one that I dug out of the closet  of my grandpa, may not be the warmest but it is most comfortable for Saturday's lazy days :)

Ze względu na pogodę za oknem, która na pewno nie sprzyja zdjęciom, przygotowałam dla Was post "winter essentials" dotyczący rzeczy niezbędnych by przetrwać zimę. Jak już wcześniej wspominałam, nie jest tak że zimy nienawidzę, jednak nie wiem jakim cudem rok temu wyskakiwałam z kurtki i ustawiałam się do zdjęć, podczas gdy teraz wracając ze szkoły wchodzę pod kołdrę z zamiarem nie wychodzenia nigdy. W taką pogodę chodzę głównie w swetrach. Biały z kamyczkami kupiłam niecały miesiąc temu w mohito, pomimo tego, że ma rękawy 3/4 jest w miarme ciepły! Kolejny, szary ze złota nitką, kupiłam też tej zimy, jednak nie mogę sobie przypomnieć gdzie, a metkę wycięłam ( robię to bardzo często, moja szyja najwidoczniej nie jest przyzwyczajona do gryzących okropnych metek :D ). Burgundowy z H&M jest zdecydowanie moim ulubionym, jest baaardzo ciepły, miły, i mimo,że nosze go już drugą zimę, o dziwo jest w idealnym stanie. Ostatni, który Wam pokazuję to sweter, który kiedyś wygrzebałam z szafy dziadka, może nie jest najcieplejszy ale za to najwygodniejszy na sobotnie leniwe dni :)



On days like recently Im not existing without hand cream and lip balm. This year, I chose Dove cream with the shea butter and vanilla, it's just perfect both in terms of smell and effect. Nivea Lotion also impressed me with its wonderful, caramel fragrance (smells like toffiefee!) And if I use it quite regularly, you will see a significant improvement when it comes to the status of my lips. When it comes to nail polish in the winter I usually choose dark and red tones that fit almost anything. But of course once in a while comes a day in which I say that I will not leave the house without nails entire in glitter,but generally I remain with classic colors.

W dni takie jak ostatnio nie funkcjonuję bez kremu do rąk i balsamu do ust. W tym roku wybrałam krem Dove z masłem shea i wanilią, jest po prostu idealny zarówno jeśli chodzi o zapach jak i działanie. Balsam Nivea także zachwycił mnie swoim cudownym, karmelowym zapachem ( pachnie jak toffiefee!) i jeśli używam go w miarę regularnie, widać znaczną poprawę jeśli chodzi o stan moich ust. Jeśli chodzi o lakiery to w zimę z reguły wybieram ciemne i czerwone odcienie, które pasują praktycznie do wszystkiego. Choć oczywiście raz na jakiś czas przychodzi dzień w którym stwierdzam, że nie wyjdę z domu bez paznokci całych w brokacie, jednask najczęściej pozostaję przy klasycznych kolorach.



Beanies and gloves-perhaps the most important thing during the winter. Although sometimes I leave the school without them, trying to keep my hair in a tolerable condition, I do not know who am I trying to cheat, because after 10 seconds, I put my big beanie of the head. Personally I do not trust people who do not have even one cap with the pompom, I have two, and although the white (from bershka) fits perhaps only to some ski resort, so in burgundy (H & M) I go every day if only the temperature falls below zero. The next things that stand in my room in total in every season, there are candles. This time I chose these from Ikea, especially white-scented cookies appealed to me.

Czapki i rękawiczki- rzecz chyba najważniejsza podczas zimy. Choć czasem wychodzę ze szkoły bez nich, chcąc zachować moje włosy w miarę znośnym stanie, nie wiem kogo staram się oszukać, bo już po 10 sekundach wkładam moją wielką czapę na głowę. Osobiście nie ufam ludziom, którzy nie posiadają choć jednej czapki z pomponem, ja mam dwie i choć ta biała ( z bershki) pasuje chyba tylko do jakiejś miejscowości narciarskiej, tak w burgundowej (z H&M) chodzę każdego dnia jeśli tylko temperatura spada poniżej zera. Kolejnymi rzeczami, które stoją w moim pokoju w sumie w każdą porę roku, są świeczki. Tym razem wybrałam te z Ikei, szczególnie biała o zapachu ciasteczek przypadła mi do gustu, najchętniej bym ją zjadła, mam nadzieję, że jednak nigdy nie dopadnie mnie aż taki głód by rzucić się na świeczkę :D



The last thing that is very useful on winter mornings in the school is my mug, I got her for Christmas (Tchibo) is very tight, but its biggest advantage in my opinion are replaceable inserts on which you can write anything you want. I think my words "don't let idiots ruin your day" are very helpful sustaining of the day at school: D
I hope you liked today's post, but I have a hidden desire that winter  finally begin to move away so I could happily go on pictures and present them to you :)

Ostatnią rzeczą, która bardzo przydaje się na zimowe poranki w szkole jest kubek termiczny, Ja swój dostałam na święta ( Tchibo) jest bardzo szczelny, jednak jego największą zaletą są moim zdaniem wymienne wkładki, na których można napisać co kolwiek co się chce. Myślę, że mój napis " don't let idiots ruin your day" jest bardzo pomocny w wtrwaniu całego dnia w szkole :D
Mam nadzieję, że spodobał się Wam dzisiejszy post, mam jednak ukryte pragnienie by zima, w końcu zaczęła odchodzić żebym mogła z chęcią wyjść na zdjęcia i je Wam zaprezentować :)

30 stycznia 2014

Pureness.


Firstly, I apologize for such a long absence from the blog.On my excuse I have one word: winter. In recent days in Lodz is so cold, windy, still snowing (it is beautiful, but only when I'm lying under a blanket with a mug of tea and a good movie), that even if I really wanted to, making any photos outside is simply impossible. In the first week of winter break (which end is almost around the corner ...) I went to my best friend and after the first typical day of eating, listening to music, eating, talking and... eatinging , we decided to do something more creative.We wanted to take most basic, simple pictures,  without extra quirks and I think we did it :) A session can be for me a kind of reminder of long hair, in the near future I'm going to make a difference in my haircut, of course if I dare :) At the end, the picture of my beloved Julia, this time I'm on the other side of the camera!

Z góry przepraszam za tak długą nieobecność na blogu. Na swoje usprawiedliwienie mam jedno słowo: zima. Ostatnimi dniami w Łodzi jest tak zimno, wieje, ciągle pada śnieg ( jest piękny, ale tylko gdy leżę pod kocem z kubkiem herbaty i dobrym filmem), że nawet gdybym bardzo chciała, zrobienie jakichkolwiek zdjęć jest po prostu niemożliwe. W pierwszym tygodniu ferii ( których koniec zbliża się już wielkimi krokami...) pojechałam do mojej przyjaciółki i po pierwszym typowym dniu jedzenia, słuchania muzyki , jedzenia, rozmawiania i... jedzenia, stwierdziłyśmy, że zrobimy coś bardziej kreatywnego. W zamyśle miałyśmy najzwyczajniejsze, najprostsze zdjęcia, bez dodatkowych udziwnień i chyba się udało :) Sesja może być dla mnie pewnego rodzaju pamiątką po długich włosach, w najbliższym czasie zamierzam coś zmienić w swojej fryzurze, o ile się odważę :) Na koniec zdjęcie mojej ukochanej Julii, tym razem ja po drugiej stronie aparatu!

I also invite you for my facebook site/ Zapraszam na moją stronę na facebooku!

www.facebook.com/blondeallaround